TematyOdpowiedzi
Tatry
Wszystko o tych ślicznych górach.
1941285
Odpowiedzi: 1 2 >>
nika
Temat: majówka w tatrach? Ostatnia post: 2009-03-12 17:45:35
Liczba odpowiedzi: 15
Liczba odsłon: 3450
nika
Data wpisu: 2007-05-06 21:06:48
Moje wędrowanie po Tatrach... Myślę że majowa pogoda wywinęła nie jednemu z nas niezły kawał... Tatry, wszystko zapowiadało się pięknie... miałam być do soboty 5 maja, a tu okazało się iż w górach byłam zaledwie 3 dni. No ale nawet na te 3 dni się opłacało... w końcu liczy się każda godzinka spędzona pomiędzy moimi górami =) Ale od początku...

26 kwiecień 18:50 miałam pociąg do Zakopanego. Jazda ponad 13 godzin... ale czego się nie robi dla gór. W Zakopanym już w piątkowy poranek czeka na mnie Magda, poznana 9 miesięcy wcześniej na Moku. Jako iż pierwszy dzień, w planie mamy dojście do Chochołowskiej. Na miejscu okazało się że nawet załapałyśmy się na łóżka :) Zostawiamy bagaże i z małymi plecaczkami idziemy przez Grzesia na Rakoń. Na Rakoniu spędziłyśmy 1,5 godziny gapiąc się na Rohacze i rozmyślając ile nas przygód czeka. A czekała tylko jedna ale za to porządna.

Do schroniska zjechałyśmy z siodła między Wołowcem a Rakoniem. Jeszcze pare godzin miłych pogawędek w schronisku i lulu...

Sobota rano. Pobudka 7:30. O godzinie 8:30 wyjście. W planach mamy dojście na Ornak przez Wołowiec i Starobociański... Na Wołowcu miałyśmy zgodnie z planem być o 11. Niestety trochę się przeciągnęło bo dotarłyśmy dopiero o 13. Nie wiem czy to wina zmarzłego śniegu na podejściu na siodło czy też 20kg plecaków. Ale przypuszczam iż i tego i tego. Na Wołowcu mamy okazję podziwiać 11 kozic które jakgdyby nigdy nic kręcą się przy Rohaczach.

Z Wołowca ruszamy przez Łopatę na Jarząbczy. Po wejściu na niego robi się dosyć późno... zaczynam wątpić czy aby dotrzemy na Ornak. Jednak zachęcone szybkim dojściem na Kończysty postanawiamy iść dalej. Pozatym nasza ambicja nie pozwala nam pokazać się w schronisku w Chochołowskiej skoro wszyscy wiedzą że szłyśmy na Ornak. Po wbiciu się na Starobociański jesteśmy nieźle zmęczone. Jest godzina 19!!! Trochę późno. Ale co tam, teraz już nie można się cofnąć. Staramy się dotrzeć na Ornak przed zmrokiem, by dojrzeć drogę zejścia. Na Ornaku jesteśmy o 20:00 po wejściu na Suchy Wierch Ornaczański jest już zupełnie ciemno. Mamy tylko jedno światło. Zaczynamy schodzić po śladach. Coś mi nie pasuje, bo ślady prowadzą wzdłuż grani a wg mapy szlak schodzi w prawo... Tylko gdzie?! Idziemy nadal po śladach. Jest ich wiele, więc uważamy że przecież tylu ludzi nie może się mylić... No a jednak myliło się. Ślady prowadzą po stromym stoku jak skocznia narciarska. Nagle przy kosówkach się urywają... Super! Jakaś godzina schodzenia w dół i przepaść!!! Starciłyśmy zupełnie orientację. Co nam po mapie skoro nie wiemy gdzie jesteśmy. Decyduję dzwonić do TOPRu. Jest tuż przed 22. Odzywa się centrala... nakreślam sytuację. Dyżurny stwierdza że skoro nie wiemy gdzie dokładnie jesteśmy to najlepiej będzie gdy postaramy się wrócić po własnych śladach do miejsca w którym przypuszczamy że jest szlak...(tak, tylko ile wracać!) i nie schodzić na własną rękę. On zaczyna organizować akcję, Toprowców trzeba ściągać z Zakopanego bo w Zachodnich nikt nie dyżuruje... Po 20 min oddzwania iż akcja wyruszyła. Chłopacy będą za 1,5 h. Czas strasznie się nam dłuży. Po podejściu pod wspomniana "skocznię" siadamy na karimacie. Nie mamy już siły. Nogi od rana mokre powoli zamarzają. Ale co nam pozostaje... czekamy. O godzinie 12 znów dzwoni centrala, z informacją żę chłopacy są już na miejscu i że będą strzelali racami - mamy się nie bać Pierwszej racy nie widzimy. Słyszę jak człowiek - centrala rozmawia z ratownikami; strzelają drugą. Tą widzimy bardzo dobrze! Jest po prawej stronie, stojąc plecami do Ornaka. Mamy czekać spokojnie. Centrala się rozłącza. W przypływie pomysłów zakładamy czołówkę na kijek i machamy. Niezły pomysł, nie? Na dole słyszymy dźwięk gwizdka i jeszcze bardzo ciche wołanie "hop, hop". Po 12 nagle słyszymy wyraźne głosy... Zza wzgórka wyłaniają się dwie postacie z czołówkami, kijkami i kurtkami TOPRu. Jak hirousi!!! wyprostowani, bez zmęcznia, idą prosto w naszym kierunku. Z daleka zaczynamy do nich krzyczeć. Jak ja się cieszę że ich widzę!!! Oczywiście po dojściu do nas, nasi wybawcy od razu żartują: "Dobry wieczór, dziewczyny my idziemy na Ornak, czy to tędy?" Ha ha, dowciapni Dostajemy dodatkowe kurtki, światło, chałwę. Wracamy na dół. Jeden ratownik -Piotr idzie pierwszy, dwie Magdy w środku i ratownik - Bolo z tyłu. Na Ornaku - schronisko jesteśmy o 2 w nocy. Droga z nimi minęła nam szybko. Ciągle nas zagadywali, żartowali, byli niezwykle mili. Nawet nikt na nas nie krzyczał. Pod schroniskiem czekał już samochód, stwierdzili iż jesteśmy zmęczone, a w schronisku wszyscy śpią i nie możemy liczyć nawet na wrzątek. Biorą nas do siebie. Zjeżdżamy do Zakopca. Dostajem cherbatkę i nocleg. Idziemy spać - po 17 godzinach w górach i z lekkimi odmrożeniami. Rano naszych bohaterów nie ma A my nawet nie zdążyłyśmy podziękować... Zostawiamy nasze dane i po 5 godzinach snu idziemy zpowrotem w góry. Dziś tylko na Kondratową. Po dojściu do schroniska zaczyna padać. Robi się zimno... tak jak wczoraj mówili Toprowcy. Taka pogoda ma się utrzymać przez najbliższe kilka dni... W wyższtch partiach gór śnieg przeobraża się w lód. Nie mamy czekanów, w razie upadku zmieniamy się w małe bobsleje bez hamulców. Nie ryzykujemy. Postanawiamy wrócić do domu i przyjechać tu w końcu maja. TOPR i tak miał z nami trochę kłopotów... Parę łez przy pożegnaniu siebie nawzajem i gór, ale w perspektywie szybki powrót. Za trzy tygodnie zaczynamy tam gdzie skończyłyśmy - na Ornaku

Teraz pozostaje nam tylko zdobyć dane naszych bohaterów i wysłać podziękowania.

A tak przy okazji przeliczyłam w ile ratownicy zrobili trasę od schroniska na Ornak. Czas dojścia jest liczony na 2:50 h a oni wbiegli w 1:10!!! Niezła kondycja. Tylko pozazdrościć.

Data wpisu: 2007-05-07 19:52:25
Niezła przygoda! Fajnie, że jesteś z nami cała i zdrowa! :)



Oglądałem dzisiaj zdjęcia z weekendu od znajomego z pracy. Chwalił się, że go TOPR z Zawratu sciągał helikopterem. Faktycznie sciągał go, ale z Karbia, a nie z Zawratu. Okazało się więc, że nie dość, że nie miał raków i czekana, to nawet nie miał pojęcia gdzie zaszedł :)

Tak czy tak najważniejsze, że nie zaczął podchodzić na Kościelec, bo już by zdjęć nie pokazywał.
Data wpisu: 2007-05-08 05:29:40
Info z topr.pl:

Wieczorem o godz 21.45 do TOPR po pomoc zadzwoniły turystki, które schodząc z grani Ornaku na Iwaniacką Przeł. w ciemnościach zgubiły szlak, weszły w gęste łany kosówek, z których nie potrafiły się same wydostać. Na pomoc wyruszyła ekipa ratowników. O godz. 0.20 ratownicy odnaleźli turystki i zaczęli wyprowadzać je na szlak. Wyprawę ratunkową zakończono o godz. 3.30.

Jesteś sławna!! ;)
Data wpisu: 2007-05-08 05:31:06
A znajomy z pracy to:

O godz. 15.20 do TOPR dotarła informacja, że dwóch "turystów" w rejonie małego Kościelca weszło w stromy teren, z którego nie mogą wydostać się o własnych siłach. Na miejsce ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na grani Małego Kościelca jeden z ratowników dotarł do oczekujących na pomoc turystów, których po kolei na długiej linie pod śmigłowcem wydobyto z trudnego miejsca i przetransportowano na Halę Gąsienicową.
nika
Data wpisu: 2007-05-09 13:39:41
Masz fajnego kolegę :) To o nim pisali że zupełnie nie znał topografi Tatr? A moja przygoda... hym pierwsze kroki w karierze taterniczki. Ale myślę że dobrze zrobiłyśmy wzywając pomoc. Lepsze to niż spaść... W sumie topografie tatr znam nieźle ale po ciemku wszystko wygląda inaczej, tym bardziej że nie mogłam znaleźć żadnego punktu odniesienia...
darek
Data wpisu: 2007-05-09 21:40:05
niema jak to przygoda z happy endem,choc

bylo niebezpiecznie,bravo nika,no i ci fantastyczni toprowcy,...../na slowacji dokad sie wybieram w wysokie naprawde wysokie

gorki pod koniec czerwca niebyloby tak wesolo
nika
Data wpisu: 2007-05-09 21:48:06
W słowackie wybieram się dopiero na początku września, ale za to na całe dwa tygodnie :) Wcześniej bo już za 15 dni wracam na Ornak i z tamtąd w Wysokie... zgodnie z planem. Potem na początku lipca ale tylko na trzy dni. No i trzeba będzie zarobić na słowację ;)
marian
Data wpisu: 2007-05-09 22:12:57
Nika!!! no to się spotkamy - :))30.06 ruszam od Ornaka aż po Chatke pod Rysami:))koło 07.07 schodzimy na Palenice Białczańską, albo do Toporowej Cyrli...

koniecznie musimy spotkać się nad szklanką Harnasia:))
ni9ka
Data wpisu: 2007-05-10 10:31:09
To super :) W końcu poznam jakiegoś forumowicza :) Szkoda tylko że ja nie będę tak długo :( Daj znać przed wyjazdem gdzie i kiedy będziesz to sę zgadamy :)))
nika
Data wpisu: 2007-05-10 10:31:47
Hi hi w podpisie powinno być nika :)))
marian
Data wpisu: 2007-05-11 18:05:40
Nika, zatem, daj się poznać i odezwij się,..będzie nam łatwiej i wal do mnie na gmaila:) dogadamy szczegóły - mail do mnie - mc.marrio@gmail.com
nika
Data wpisu: 2007-05-13 20:22:28
ok :) pozdro
darek
Data wpisu: 2008-05-06 17:25:55
"Myślę że majowa pogoda wywinęła nie jednemu z nas niezły kawał..".

cytat Niki pasuje jak ulal do mojego tegorocznego wyjazdu, mial byc Wolowiec,Starorobocianski,Konczysty,skonczylo sie na przejsciu z Chocholowskiej do Koscieliskiej przez Iwanicka w iscie zimowej szacie,ale nie zaluje i wrocilbym w taka pogode jeszcze raz....

pozdrawiam tatromaniakow
ANONIM
Data wpisu: 2008-05-06 23:23:43
Nika, powodzenia z Twoją odpowiedzialnością...

a Ty jeszcze się cieszysz.... Nauczyć się, że przez chorą ambicję MOGłAś ZGINąć...

Tomek
Data wpisu: 2008-05-10 19:31:11
Trzeba robić to co się lubi, a jak się przy tym ryzykuje to trudno :)
Odpowiedzi: 1 2 >>

mapa serwisu Google kontakt